Childhood sailing memories... (Zeglarskie wspomnienia z dziecinstwa...)
Tak szybko minal ten czas Swiat Bozego Narodzenia w tym roku... Te trzy dni i juz po Swietach...
Ja w tym roku oczywiscie sama w domu. Zakupilam na te Swieta specialny bialy obrus wigilijny. Elegancko prezentowal sie na stole. Zupelnie skromna Wigilia osoby samotnej. Nie przygotowuje duzo potraw, aby nie zmarnowaly sie i abym to wszystko mogla zjesc takze po Swietach, gdy cos z tych posilkow zostanie. Najlepiej, aby wszystko bylo zjedzone w Wigilie lub w ciagu dwoch kolejnych dni Swiat, by zbytnio pokarmu nie wyrzucac, szczegolnie, gdy jest sie samemu i nie ma sie komu tego dac do zjedzenia i np. tez nie posiada sie zwierzat. No i oczywiscie sa to potrawy typowo tradycyjne - bez jedzenia miesa w Wigilie.
Poza tym, co ciekawego, nowego mialo miejsce w te moje tegoroczne Swieta Bozego Narodzenia? Posluchalam troche koled w nowych aranzacjach, nowych piosenek swietecznych (troszke innych niz w ostatnim roku), namalowalam historie o Arce Noego, a dzisiaj dodaje moj nastepny nowy obraz, stworzony w te Swieta 2025. Jest to opowiesc o rejsie pod zaglami i pieknym niebem, majacym miejsce na koniec jakiejs dluzszej historii, np. na koniec lata, gdy zegnamy slonce po dlugich, wytrwalych rejsach i odpoczynku na wodzie. Pieknie sie plynie na takim jachcie, samodzielnie nim sterujac, z goscmi na pokladzie, swietujac cos, co sie juz konczy. Mozna tam podziwiac uroki wodne, piekne niebo, jesc, pic i takze spac, gdy jest to duzy jacht. Rozmawiac rowniez mozna swobodnie, gdyz sterowanie takim jachtem nie przeszkadza w tym. Ja osobiscie cos o tym wiem, gdyz gdy bylam dzieciakiem w podstawowce tez podrozowalam skromnym jachtem z moim Tata, ktory to uwielbial. Ja sie w tym takze jakos odnajdywalam, trzymalam nawet kiedys ster naszego wlasnego jachtu - niebieskiego :). Dzisiaj juz sprzedanego daleko gdzies... On chcial, abym nauczyla sie tego jako jeszcze dzieciak. I nie bylo to dla mnie wcale trudne, gdy sobie to wspolne sterowanie przypomne. A pamiec mam dobra... ;) I pamietam, ze gdy tak sterowalam to te zagle naszego jachtu strasznie sie wyginaly (byl jakis mocny wiatr) i balam sie, ze nagle opadna na lajbe lub sie uszkodza, ale Tata zapewnial mnie, ze to nie ma znaczenia i mam dalej sterowac, gdyz ta pogoda jest w porzadku, jak zwykle. Choc troche balam sie tez, ze silnik na jachcie wciagnie mi palce, gdy zbyt blisko niego sie zblize dlonia. I tak to sobie plynelismy sami tylko my dwoje. I tylko czekalam gdy beda gdzies na wodzie lilie wodne, aby je obejrzec i dotknac - jakby cos wyjatkowego - chocby tylko te zielone ich liscie :). Wspaniale wspomnienia. I tak to zainspirowalam sie do stworzenia tego nowego obrazu.
Tytul to: "Sails'37", czyli w jezyku polskim: "Zagle'37". Uzylam pasteli suchych oraz markera na papierze A4.



Komentarze
Prześlij komentarz